RUDNIK - NĘDZA

Prom Grzegorzowice-Ciechowice może być z pewnością atrakcją turystyczną, ale jako środek komunikacji nie jest najlepszym rozwiązaniem. Kursuje wprawdzie codziennie, ale tylko w godzinach od 5.30 do 9.30 i od 13.00 do 17.00. Więdzą o tym jedynie miejscowi. W przypadku wezbrań rzeki, choćby nie największych, komunikacja promowa zostaje wstrzymana. Jedynym wyjściem z sytuacji jest most, o który toczy się batalia pomiędzy Nędzą, Rudnikiem, Starostwem i Urzędem Marszałkowskim a wojskiem.

Batalia o most

Sprawa wydawała się prosta. Most z Krzyżanowic-Bukowa miał być przeniesiony kilkanaście kilometrów w górę Odry i połączyć Ciechowice z Grzegorzowicami, gdzie możliwa jest tylko przeprawa promowa. Na razie nic z tego nie wyszło, bo wojsko kazało most zdemontować i przewieźć do koszar.

Grzegorzowice w gminie Rudnik i Ciechowice w Nędzy most już kiedyś łączył. Był co prawda wąski, ale jedyny pomiędzy Raciborzem a Bierawą. Powstał w latach 70. XIX w. Dobrze służył ludności do 1945 r. Wówczas cofające się wojska niemieckie wysadziły go w powietrze chcąc opóźnić marsz na południe Armii Czerwonej. Po moście zostały tylko dwa przy-czółki i jedno zaledwie zdjęcie archiwalne, na którym jest widoczny. Był bardzo ładny - ocenia wójt Andrzej Chroboczek, który zdjęcie to znalazł gdzieś u ludzi. Poza mostem jest na nim grupka dzieci na polnej drodze przed Ciechowicami.

Mostu do dziś nie odbudowano. Mówi się, że zakazało tego ponoć wojsko, bo wróg miałby ułatwioną przeprawę. Dla nikogo po obu stronach Odry w sąsiadujących ze sobą gminach nie jest jednak tajemnicą, że niedaleko od niego dno rzeki jest wyłożone płytami betonowymi. Ten "tajny" betonowy bród ma ułatwić przejazd czołgów. Dziś kursuje nad nim prom zdolny zabrać tylko kilka pojazdów, rowerów i kilkunastu ludzi. Korzystają z niego głównie rolnicy, a i to nie zawsze jest możliwe. Albo przeszkadza zbyt duży poziom wody w Odrze, albo nie ma komu promu obsłużyć, bo mieszkający w Grzegorzowicach operator może przecież zachorować.

Prawda jest tymczasem taka, że budowa mostu jest droga i nikt dotychczas nie chciał wyłożyć na to pieniędzy. Szacuje się, że inwestycja kosztowałaby od 7 do 10 mln zł. Ani Rudnika, ani Nędzy na razie na to nie stać, choć obie gminy zapisały zadanie w swoich strategiach rozwoju. Dla decydentów z Katowic most łączący dwie wioski na skraju województwa nie należy do najpilniejszych zadań, tym bardziej, że problemów komunikacyjnych jest o wiele więcej. W efekcie więc przejechanie z Ciechowic do oddalonych o kilka metrów Grzegorzowic jest wprawdzie łatwe, ale zajmuje ...przynajmniej pół godziny. Trzeba bowiem jechać przez Racibórz. Władze stolicy powiatu popierają nasze działania na rzecz wzniesienia konstrukcji, bo byłaby to ważna obwodnica miasta - dodaje wójt Chroboczek.

Kiedy rozpoczęła się budowa nowego mostu łączącego Krzyżanowice i Buków, władzom Nędzy i Rudnika zaświtała myśl, że stary mógłby z powodzeniem połączyć Grzegorzowice i Ciechowice. Postawiło go w 1997 r. wojsko, po tym jak wody Odry zniszczyły w trakcie powodzi poprzedni z charakterystyczną jezdnią wyłożoną drewnianymi klepkami. Już wtedy zastrzegano, że to konstrukcja tymczasowa. Teraz zastąpił ją nowiutki most uwzględniający wysokość obwałowań pobliskiego polderu Buków i planowanego zbiornika Racibórz.

Wspólnie z władzami Rudnika, przy wsparciu Starostwa, piszemy gdzie się da, by stary most został przeniesiony do nas. Jak na razie nic z tego nie wychodzi. Wojsko zdecydowało, że ma wrócić do koszar gdzieś w zachodniej Polsce, choć demontaż i konserwacja sporo kosztuje, jak się szacuje nawet do miliona złotych - mówi wójt Chroboczek. Wojsko jest nieugięte. Nic nie dały starania Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach. "Nawiązując do sprawy użyczonej z zasobów wojskowych konstrukcji pełniącej tymczasowo funkcję przeprawy mostowej na Odrze (…) uprzejmie informuję Pana Wójta, iż na dzień dzisiejszy przekazanie przedmiotowego obiektu na rzecz województwa śląskiego jest niemożliwe. Nasza prośba w tej sprawie skierowana do Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych spotkała się odmową. Pomimo iż nadal podtrzymujemy chęć przejęcia konstrukcji i odpowiedniego jej wykorzystania, nie możemy liczyć na dokonanie przekazania, gdyż strona mogąca podjąć decyzję w tej sprawie nie wyraża takiej woli" - czytamy w piśmie Jacka Stumpfa, dyrektora Wydziału Komunikacji i Transportu Urzędu Marszałkowskiego do wójta gminy Rudnik. Gminy Nędza i Rudnik, raciborskie Starostwo oraz Urząd Mar-szałkowski deklarują współpracę w kwestii dalszych starań o pozostawienie mostu. Już rozpoczął się jego demontaż. Jeśli opuści nasz region możemy zapomnieć, że uda się go ściągnąć z powrotem - przekonuje wójt Chroboczek. Gdyby jednak udało się sfinalizować sprawę po myśli miejscowych samorządów, wówczas do przecięcia wstęgi na moście pozostanie jeszcze długa droga. Trzeba będzie wykonać odpowiednią dokumentację techniczną, która opisze sposób montażu mostu konstrukcji w oparciu o istniejące przypory. Zdaniem specjalistów jest to możliwe i na pewno dużo tańsze niż budowanie mostu od podstaw.

G. Wawoczny